Suchedniowscy wędkarze martwią się o młode łabędzie i kaczki
Nie karm piskląt dzikiego ptactwa bo je zabijasz. Szanuj przyrodę! - Tablica z takim napisem stanęła przy promenadzie nad miejskim zalewem w Suchedniowie.
Przygotował ją Lucjan Wroński, miejscowy działacz koła wędkarskiego. Dobrze widoczną, zamocowano w wodzie, żeby wandale szybko jej nie zniszczyli. W miejscu, gdzie ludzie najczęściej przychodzą, żeby karmić kaczki i łabędzie chlebem. Przyzwyczajone do darmowej stołówki ptaki chętnie korzystają z dobrego serca suchedniowian, niestety, często na własną zgubę. Wędkarze, którzy spędzają nad wodą całe dnie, obserwują przyrodę i troszczą się o jej stan.
- W ubiegłym roku z siedmiu młodych łabędzi nie przeżył żaden, pisklęta dławią się kawałkami chleba. W tym roku łabędzie znów mają młode, na razie rodzice wożą je na grzbietach, ale niedługo zaczną same pływać. Dlatego postanowiliśmy zareagować - tłumaczy pan Lucjan. Jak twierdzą wędkarze, tablica przyniosła efekt.
Dziś ludzie, wiedząc, że dokarmianie może zaszkodzić dzikim ptakom, znacznie rzadziej rzucają chleb. A to dobrze. Dzikie ptaki, szczególnie o tej porze roku, doskonale poradzą same bez naszej pomocy.
"Echo Dnia" 14 czerwca 2009, 13:57
(.. Zobacz cały artykuł!)








