Co się dzieje ze zwierzętami, jeśli ich właściciel ma wypadek?
Takie pytanie mógłby zadać Kazimierz Z., mieszkaniec Bocheńca, który w piątek wpadł pod samochód.
Z obrażeniami głowy, nieprzytomnego przewieziono do szpitala, w którym przebywa do tej pory.
W chwili wypadku pan Kazimierz niósł kupione tego dnia trzy gołębie: parę murzynów i bardzo ładny okaz gołębia pocztowego. Rannego odwiozła karetka a policjanci o pomoc poprosili strażników miejskich, którzy ptaki dostarczyli do azylu do Ostrowa w gminie Chęciny. - Ptaki przyjąłem, ale nie wiem co dalej, kto i kiedy się po nie zgłosi - przyznaje ornitolog.
W kieleckim szpitalu odszukaliśmy pana Kazimierza. - Jestem hodowcą gołębi, w domu mam ich ponad 50- mówił bardzo ucieszony, faktem że ptaki, które wtedy niósł przeżyły i są w dobrych rękach. - Nawet nie miałem czasu no i głowy żeby o nich pomyśleć. Wiem, że tymi w gołębniku zajmuje się brat a ja odbiorę je jak tylko wyjdę ze szpitala. Bardzo dziękuję, że ktoś się nimi zajął.
"Echo Dnia" 26 maja 2009, 22:30
(.. Zobacz cały artykuł!)








