Papużki mamy od tygodnia. Najpierw była Pola, a potem dokupiliśmy Poldka (2 dni temu). Papużka zachowywała się swobodnie i harcowała już na drugi dzień. Dopiero kiedy dołączył do niej samiec zaczęłam się zastanawiać nad wieloma rzeczami. W pierwszy dzień wyglądało jakby się zaprzyjaźniły, ale na drugi, samica była niespokojna i każde z nich siedziało już na osobnym drążku, a nie tak jak w pierwszym dniu, na jednym
Po wczorajszej i dzisiejszej obserwacji: wczoraj było już lepiej, tzn. papużki siedziały na jednym drążku i samica nie próbowała cały czas spychać samca. Trochę może przyczyniło się do tego to, że zjadły/obskubały całkowicie przysmak - kiełbaskę z prosa z miodem, która wisiała przy tym drążku na który samiczka Pola nie bardzo chciała wpuścić samca. Biegała po tym drążku wzdłuż niego ciągle jakby nie chciała dopuścić żeby samiec tu usiadł, w pobliże tego jej przysmaku. Była tu pierwsza i chciała dać znać samcowi, że to do niej tu wszystko należy. Nie było jakichś specjalnych bitew, ale czasami robiła w jego kierunku ruchy jakby go chciała dziobnąć. Czyli straszyła go dokładnie. Spadają czasem jeszcze na dno klatki i wydziobują to co im pospadało z tej kiełbaski.
Dziś jadły już z jednego karmnika, chociaż można zauważyć, że samiec musi się liczyć z samicą, bo ta jednak nadaje ton każdej czynności. Jedno mnie cieszy, że jednak siedzą razem i wygląda na to, że bawią też. Biegają po całej klatce, chodzą po całym okratowaniu i nawet bujają się razem na huśtawce. To dodatkowe miejsce do zabawy i siedzenia. Samiec w pierwszy dzień, niemal po kilkunastu minutach zrobił taką ewolucję na tej huśtawce, że zawiesił się pazurkami u samej jej nasady, a potem zszedł po jednym z drutów na samo siedzisko huśtawki. Wyglądało to tak, jakby chciał zaimponować samicy. No, ale widocznie na niej nie zrobiło to większego wrażenia skoro go tak próbowała zdominować.
Dziś wygląda na to, że bawią się razem i jedzą razem. Czasem spadają na dno klatki i wtedy nie widzę co tam wyprawiają, bo klatka stoi wysoko na meblościance i musiałabym za każdym razem lusterkiem podglądać chyba.
Klatka: wys. 42 (razem z podstawą, czyli korytkiem, które jest głębokie na 10 cm).
dług. 44 cm
szer. 27 cm
Sprzedawca doradzał pewnie dobrze, ale to było najpierw na jedną papużkę. Bawią się w niej świetnie, ale nie wiem właśnie co robić - czy nie trzeba kupić nowej klatki, większej? Zaczęliśmy kombinować, żeby kupić drugą taką samą i je połączyć (szeregowo, czyli jedna obok drugiej), żeby miały więcej miejsca, ale ja nie jestem do tego przekonana, bo zmieniłaby się tylko długość a nie wysokość powierzchni, po której mogłyby się poruszać. Co myślicie na ten temat?
Co do puszczania papużek w mieszkaniu tez nie wiem, bo mam po kilka dużych pnączy w doniczkach wiszących na ścianach i dużą stojącą roślinę koło okna i boję się, że w tych pnączach się mogą zaplątać, albo w firanie. Zresztą mam mnóstwo domysłów i wątpliwości na ten temat.
No i jeszcze jeden kłopot. Co roku w tym okresie/w maju wystawiam w mieszkaniu taka kratkę na owady - komary, muchy itp. Na opakowaniu pisze, że nie wolno wystawiać w pomieszczeniach, w których są dzieci i niemowlęta i inne środki ostrożności. Nie wiem czy to nie będzie szkodzić papużkom. Wentylacja jest dobra, bo okna sa otwarte niemal cały dzień, więc chyba nie byłoby w powietrzu takiego stężenia tego preparatu żeby inne stworzenia popadały. Miałam w tamtym roku tę kratkę i nie zauważyłam żeby była szkodliwa. Może ktoś ma podobne doświadczenia. Proszę o radę.








