
Kilkanaście bocianów trafiło w tym roku do azylu w Ostrowie. Najwięcej ptaków ucierpiało od porażenia prądem
Tegoroczny rok był wyjątkowo pechowy dla bocianów. – Ja wiem o 20 wypadkach porażenia ich prądem – mówi Wróblewski. Z przywiezionych do mnie ptaków trzy nie przeżyły, kilka jest kalekami do końca życia, ale kilka udało się odratować i te już odfrunęły.
Ptaki ulegają wypadkom na słupach elektrycznych. – Siadają na poprzecznych belkach a odbijając się zawadzają skrzydłami o druty, robi się zwarcie – wyjaśnia ornitolog. Poparzone, ze spalonymi skrzydłami lub nogami spadają z dużej wysokości. Często łamią sobie kręgosłupy i trzeba je uśpić.
Czy ptakom można pomóc i ustrzec je przed podobnymi przypadkami? Towarzystwo Przyrodnicze "Bocian" nakłoniło ZE z Warszawy by montował inne słupy – takie, które nie mają poprzecznej belki na której mogą przysiadać ptaki a te najbardziej niebezpieczne dla nich urządzenia umieszczone były z boku. Jak pokazują doświadczenia z Rejonu Energetycznego Siedlce to rozwiązanie jest skuteczne. Chroni zwłaszcza młode bociany, bo w pierwszych dwu miesiącach po wylocie z gniazd (czyli w lipcu i sierpniu) istnieje największe zagrożenie porażeń prądem ptaków uczących się fruwać oraz przygotowujących się do odlotu. W tym roku w województwie mazowieckim zmodernizowano 37 niebezpiecznych miejsc. Pozwoliło to na uratowanie przed śmiercią w wyniku porażenia prądem około 80 bocianów.
W Zakładzie Energetycznym w Skarżysku Kamiennej zastępca dyrektora ds. technicznych Piotr Kowalik potwierdza, że ptaki wpadające na przewody to problem. Bociany powodują zwarcia pozbawiając mieszkańców prądu. Bywa, że ekipa musi ściągać martwego ptaka z drutów.
Lidia Cichocka "Echo Dnia" 27 sierpnia 2009, 20:00
(.. Zobacz cały artykuł i zdjęcia!)








