Władysław Jakubcewicz z Barlinka buduje domki dla ptaków
Jego dom łatwo odnaleźć. Na skraju lasu, niedaleko Jeziora Barlineckiego stoi posiadłość otoczona drzewami i... dziesiątkami budek dla ptaków. Pan władysław buduje je od ponad 10 lat. - To sposób na spędzenie emerytury, który przerodził się w pasję - mówi.
Władysław Jakubcewicz i budka zrobiona specjalnie dla sowy. Litera W oznacza, że jest jego. Są jeszcze domki jego wnuczek: Natalii i Klaudii.
(fot. Paweł Szeligowski)
W garażu słychać stukanie. - Budkę dla sowy buduję - mówi pan Władysław, który wyłania się w fartuchu pomazanym farbą i z ptasim domkiem z napisem N. - To będzie budka mojej wnuczki Natalii. Robię taką samą dla drugiej wnuczki Kaludii i dla siebie. Zobaczymy, którą sowa wybierze najpierw - wyjaśnia W. Jakubcewicz.
Nie ma lipy
Całe życie pracował jako kierowca szkolnego autobusu. - Kiedyś dzieci zrobiły na zajęciach z techniki karmnik dla ptaków i mi go dały. Tak się zaczęło - relacjonuje pasjonat. Teraz na drzewach w lesie nieopodal jego domu wisi już ponad sto budek. Są różne: wydrążone w pniu, zrobione z kawałków rur PCV, piętrowe, "czteropokojowe” (pan Władysław nazywa je hotelami). Każda dla innego ptaka. - Czytam o nich i wiem, że dla każdego gatunku wejście musi mieć inną średnicę. Żeby inny się w niej nie zadomowił - tłumaczy.
To jednak nie wszystko. - Budki muszą być trwałe, dlatego każda ma dach kryty papą - podkreśla W. Jakubcewicz. Akurat wieszał domki dla sów. - Muszą być wysoko. Może tam? - głośno zastanawiał się z drabiną w ręku. Po chwili był jakieś siedem metrów nad ziemią i wieszał ptasi dom. - Tak będzie idealnie - skwitował po zejściu z drabiny.
Jakub Pikulik "Gazeta Lubuska" 4 marca 2009, 0:01
(.. Zobacz cały artykuł i zdjęcia!)








