Gołębie i ludzie
W Polsce mieszka 45 tyś hodowców gołębi pocztowych. Gołębie służą ludziom od około sześciu tysięcy lat. Udomowili je Fenicjanie. Przez długi czas były najszybszym nośnikiem informacji. Faraonowie w Egipcie wysyłali je do odległych prowincji z wiadomością o swojej koronacji. Starożytni żeglarze przyczepiali im do nóg informacje, że dotarli szczęśliwie do celu. Armie zabierały gołębie w pole, aby szybko zawiadomić władców o zwycięstwie lub porażce. A oblężone miasta słały przez gołębie dramatyczne prośby o odsiecz.
Samotny gołąb często padał jednak ofiarą jastrzębia, a czasem po prostu nie chciało mu się tak daleko wracać… ludzie dokonywali wiec przez te tysiąclecia selekcji: zostawiali do hodowli gołębie tylko najbardziej przywiązane do gołębnika. I najsilniejsze. Aż w końcu 200 lat temu w Belgii oficjalnie uznano nową rasę gołębia: gołębia pocztowego. To prawdziwy mistrz w pokonywaniu wielkich dystansów.
Zimą pokonywanie tych odległości jest dla gołębi trudniejsze. Słabiej odczuwają pole magnetyczne, którym się kierują. I krajobraz jest pokryty śniegiem. Szansy na znalezienie właściwej drogi w tak trudnych warunkach nie mają gołębie młodziki, a także gołębie ras ozdobnych, które w ogóle nie są trenowane do lotów.
Hodowcy dodatkowo zachęcają gołębie, żeby szybko wróciły do gołębników. Stosują na przykład metodę wdowieństwa.- to jest metoda na zazdrość… W jednej z wersji „wdowieństwa” samiec jest oddzielony od samiczki, ale dzień przed zawodami hodowca stawia jego klatkę obok klatki samiczki. Gołąb ją widzi, ale nie może do niej wejść. Doprowadza go to do desperacji… Następnego dnia jest wywożony 100 km i dalej i wypuszczony. Gołąb wraca wtedy do swej samiczki w szalonym tempie. Nawet z Holandii potrafi przylecieć do środkowej Polski w jeden dzień.
Ta metoda wymaga od hodowców dużo poświęcenia. Muszą wypuszczać osobno samce, samiczki i młodziki. Każda z tych grup lata mniej więcej godzinę rano i godzinę wieczorem. Hodowca traci wiele godzin, bo osobno je wypuszcza i osobno karmi.
Jest tez metoda gniazdowca, w której samczyk albo samiczka po prostu wracają z lotu do swojego gniazda, do opieki nad młodymi.
Aby gołąb był szybszy i bardziej wytrwały od konkurentów, nie można go karmić byle czym. Zimą można dawać gołębiom więcej jęczmienia i pszenicy, ale tylko od wybranych rolników. Bo po pszenicy uprawianej w oparciu o duże dawki sztucznych nawozów gołębie miewają biegunki. Gołębie można też karmić dobrej jakości ryżem i słonecznikiem, ale tylko słonecznikiem łuskanym. Łuski są ciężko strawne. W sezonie lotowym pszenicy dajemy mało, a za to mieszanki z całego świata. Jest w nich sorgo, proso, ryż łuskany…Gołąbki muszą dobrze zjeść, ale nie wolno ich przekarmić. Przed „ciężkimi” lotami niektórzy wydzielają gołębiom po dwa, trzy orzeszki. Orzech dla gołębia to taki przysmak jak dla dziecka cukierek. Loty gołębi pocztowych odbywają się w niedzielę. Niektórzy hodowcy noszą im przez większość tygodnia ziarno lekkostrawne, a tylko w czwartek i piątek karmę ciężej strawną: z kukurydzą, wyką, słonecznikiem czy grochem australijskim.
Autor: Wieniu http://blog.wiara.pl/wieniu/
(.. Zobacz cały artykuł!)








